Wyglądem przypomina mocz. Smakiem nie każdemu podpasuje. A prawda jest taka, że nam się w dupach poprzewracało, bo wszystko co pochodzi z roślin jest bee a cały przemysł farmaceutyczny wiwatuje. Nie mówię żeby unikać aptek, ale o tym, że czasem coś w tej ziemi wyrośnie pożytecznego dla nas. I tak jest właśnie z czarnym bzem. Kiedy kwitnie mamy niewiele czasu, aby pozbieraj sobie jego kwiaty, które są pomocne w walce z gorączką (mają działanie napotne), potrafią wyleczyć infekcję gardła (czyli jak czujesz, że zaczyna coś boleć, jakieś suche kaszle zaczynają się dziać to BIERZ syrop z kwiatów czarnego bzu). I nie chodzi tutaj o to, że łazimy z kaszlem 2 tygodnie i sobie nagle przypominamy o syropie. Tutaj trzeba działać natychmiastowo.
Kwiaty ucinaj tak żeby minimalnie wystawał korzonek. Zbieraj je w dni słoneczne, bezdeszczowe, aby zachować ich drogocenny pyłek. Nie zbieraj kwiatów przy ulicach i autostradach, bo zamiast dobroczynnych właściwości, wciśniesz do organizmu ołów i spaliny. Miej pewność, że w pobliżu krzaków bzu nie pryskano jakimś randapem i innym gównem.
Uzbierane kwiaty wyłóż na gazecie i pozostaw na godzinę, aby powyłazili lokatorzy i mogli bezpiecznie wrócić na trawkę.
No to tyle najbardziej cennych informejszyn.